|
|
 Recenzje |
| |
|
28 TYGODNI PÓŹNIEJ
Reżyseria: Juan Carlos Frensadillo
Scenariusz: Juan Carlos Frensadillo, Jesus Olmo
Występują: Robert Carlyle, Catherine McCormack, Rose Byrne
Zdjęcia: Enrique Chediak
Produkcja: Wielka Brytania 2007
Dystrybucja w Polsce: Imperial-CinePix
W kinach od 31 sierpnia
Opis
28 tygodni po wybuchu wielkiej zarazy (pamiętamy ją z filmu 28 dni później), Wielka Brytania jest zupełnie wyludniona. Większość populacji zabiła epidemia błyskawicznie rozprzestrzeniającej się wścieklizny, która zmienia ludzi w krwiożercze zombi. Po wygaśnięciu zarazy kontrolę w kraju przejęła armia amerykańska. Niedobitki Brytyjczyków gromadzą się w strzeżonych przez wojsko enklawach. Wszyscy mają nadzieję na powrót do normalności. Groźba recydywy epidemii niemal nie istnieje - ale "niemal" robi taką samą różnicę jak "prawie".
Recenzja
Czasami lepiej dać sobie na luz. Przykłady? Proszę bardzo, pierwszy z brzegu: lepiej było jednak dać sobie spokój i do znakomitego thrillera katastroficznego 28 dni później nie dokręcać słabego sequela 28 tygodni później.
Film niby jakoś się ogląda, zwłaszcza jeżeli ktoś lubi ostrą jatkę; dla wymagających jest nawet wydłubywanie oczu gołymi rękami, rzecz jasna na żywca. Sequel jest sprawnie zmajstrowany. Kilka scen zapada na jakiś czas w pamięci: na przykład sekwencja, w której przerażony, zbity tłum ucieka przed hordą rodaków zamienionych w ludożercze zombi - po to tylko, by wpaść pod kule amerykańskich żołnierzy, którym wydano już rozkaz: strzelać do wszystkiego co się rusza. Mocny jest też moment, w którym płonący żołnierz ostatnim wysiłkiem pcha samochód, któremu - jak to w filmach grozy - zapłon w decydującym momencie odmówił posłuszeństwa. Można na 28 tygodni później sobie popatrzeć. Ale z niesamowitą atmosferą oryginału wiele wspólnego to nie ma - oczywiście z wyjątkiem markowego tytułu, który pomaga sprzedać bilety.
Z 28 dni później pamięta się niesamowite obrazy opuszczonego, bezludnego Londynu po katastrofie. W 28 tygodni później znów je oglądamy - ale nie działają już tak mocno. Ten film to kawałek na bis; nie proponuje nic nowego, tylko dodatkowe kilkadziesiąt minut tego samego. Nie liczmy więc na niespodzianki, zwłaszcza, że zamiast precyzyjnego, nowatorskiego scenariusza oryginału, mamy schematyczny thrillerowy skrypt. Nie zbrakło tu nawet klasycznego horrorowego potwora - tego, co to zabija się go trzy razy, a na końcu i tak jeszcze raz wyskoczy, aby złapać bohatera z kostkę. W tej roli wystąpił świetny zazwyczaj Robert Carlyle, tym razem cokolwiek karykaturalny w roli ciecia, którego wirus zmienił w czerowonookiego zombisa-żonobójcę i dzieciojada.
Kilku bezczelnych niedorzeczności, do których posunęli się leniwi scenarzyści, aby na nowo wywołać epidemię nie będę omawiał. Każdy poradzi sobie sam - w końcu nie trudno jest zauważyć słonia na przystanku autobusowym. Widziało się gorsze filmy, ale 28 dni później bez wątpienia zasłużyło na lepszy sequel
Stach Szabłowski

 Well placed contents. I love it! http://temporaryaudio.org/admin/bacanal/
bacanal
oglądało się lepsze filmy warte lepszych recenzji
dankont Czytało się lepsze recenzje...
garlic
 |
| |
|
|