|
|
 Recenzje |
| |
|
BUNT. SPRAWA LITWINIENKI
Reżyseria: Andriej Niekrasow
Scenariusz: Andriej Niekrasow
Produkcja: Rosja 2007
Dystrybucja w Polsce: Best Film
W kinach od 31 października 2007
Opis
Dokument o zabójstwie rosyjskiego szpiega, byłego agenta FSB Aleksandra Litwinienki, który pod koniec 2006 został otruty w Londynie - najprawdopodobniej przez dawnych kolegów ze służb specjalnych. Litwinienko od początku stał w opozycji wobec ekipy Putina. Oskarżał FSB o zorganizowanie zamachów terrorystycznych w Moskwie w 1999 roku. Odpowiedzialność za serię krwawych ataków bombowych na domy mieszkalne oskarżono spadła wówczas na Czeczenów; zamachy posłużyły za pretekst do nowej wojny, która pomogła wynieść Putina do władzy. W 2000 roku Litwinienko uciekł z Rosji i zwrócił się o azyl polityczny w Wielkiej Brytanii. Na emigracji nie przestał walczyć z Kremlem i oskarżać wspierających się na służbach specjalnych władz Rosji o instalowanie nowego totalitaryzmu. Szpieg-dysydent został otruty radioaktywnym polonem. Na łożu śmierci wskazał prezydenta Putina jako zleceniodawcę morderstwa.
Aleksander Niekrasow zaczął nagrywać wywiady z Litwinienką na kilka lat przed jego śmiercią. Były agent opowiadał przed kamerą o korupcji, zbrodniach i politycznych manipulacjach FSB. Po śmierci Litwinienki Niekrasow pośpiesznie ukończył przygotowywany od dawna film, który zmienił się w wielki akt oskarżenia przeciw ekipie z Kremla.
Recenzja
Z powodu Buntu Andrieja Niekrasowa obwołano rosyjskim Michaelem Moorem. Odbywaj reżyserzy zrobili filmy dokumentalne, z ciężkimi oskarżeniami przeciw swoim prezydentom. Obydwaj urządzili premiery swoich filmów w Cannes. Film Niekrasowa nie jest tak błyskotliwy jak Fahrenheit 9/11, na którym widownia nie raz miała okazję popękać sobie ze śmiechu. Na Buncie nie jest wesoło. To posępna historia szpiegowska, rzecz o prowokacjach, korupcji, skrytobójstwach, wojnie i nowym totalitaryzmie, który, zdaniem Niekrasowa, umacnia się w Rosji pod bokiem obojętnej Europy.
Niekrasow nazywa swój film antyfaszystowskim; jeżeli wierzyć we wszystko, co jest powiedziane i pokazane w Buncie, to włos jeży się na głowie: na Kremlu pojawiła się ekipa, która nie cofa się przed niczym: od dosięgania długimi rękami przeciwników politycznych ukrywających się za granicą, po wysadzanie własnych obywateli w powietrze.
Można wierzyć lub nie: film Niekrasowa jest co najmniej tak stronniczy jak dokumenty-pamflety Moore'a. Zbiegły do Wielkiej Brytanii agent FSB Aleksander Litwinienko jest tu bohaterem bez skazy, jego protektor, wygnany z Moskwy magnat Borys Bierezowski to poplecznik demokracji w Rosji; czarne charaktery są znane.
Można nie ufać do końca Niekrasowowi. W niektóre rzeczy nie można jednak nie wierzyć, ponieważ się zdarzyły: w Moskwie nieznani sprawcy wysadzili w powietrze kilka bloków mieszkalnych wraz ze śpiącymi mieszkańcami. Druga wojna czeczeńska wybuchła naprawdę. Władzę w nuklearnym supermocarstwie rzeczywiście objął wcześniej szerzej nieznany pułkownik FSB, Władimir Putin. Później zginęło w niewyjaśnionych okolicznościach wielu wścibskich dziennikarzy i zbyt zapalczywych krytyków władzy. Niezbitym faktem jest także to, że pod koniec 2006 roku ktoś otruł Litwinienkę radioaktywną substancją. Szpieg-dysydent umarł w męczarniach; na łożu śmierci oskarżył Putina o wydanie wyroku, a byłych kolegów ze służb - o jego wykonanie.
Film Niekrasowa jest o tyle ciekawszy od fabularnych historii szpiegowskich, że wszystko dzieje się tu naprawdę i na żywo. Jest też o tyle unikalny, że Niekrasow nagrywał wywiady z Litwinienką przez pięć lat poprzedzających jego śmierć: Bunt był kończony w pośpiechu, ale przygotowywany długo. Wydaje jakby Niekrasowa nie krępowały żadne ograniczenia w docieraniu do najbardziej niedostępnych osób, włącznie z tajnymi agentami służb specjalnych. Pod tym względem film jest rewelacyjny; jest także świetnie zmontowany. Gorączkowy rytm śledztwa udziela się widzom. Buntowi służy osobisty ton, w jakim to filmowe oskarżenie jest nakręcone. To kolejna analogia z Moorem: reżyser występuje przed kamerą, nie kryje emocji, angażuje się na 100 procent. Jest gorąco.
Bunt to jeszcze jeden manifestacja potęgi współczesnego kinowego dokumentu, który bez trudu wytrzymuje konkurencję z fabułą. W dokumenty, podobnie jak w fabuły, nie należy wierzyć bezkrytycznie, ale jeżeli choćby 10 procent oskarżycielskich tez Niekrasowa jest prawdą, to jest niedobrze. Lenin nie bez kozery powtarzał, że film jest najważniejszą ze sztuk - czytaj niezastąpioną bronią w walce o władzę. Na szczęście ta broń jest obosieczna, władza nie ma na nią monopolu i powinna obawiać się dobrze wyostrzonej kamery.
Stach Szabłowski

 |
| |
|
|