 nasza ocena:
     wasza ocena:
   

|
numer (84) 10/10
aktualizacja 12-03-2010

napisz do nas...

|

|
 |
|
 Recenzje |
| |
|
ODGROBADOGROBA
Reżyseria: Jan Cvitković
Scenariusz: Jan Cvitković
Obsada: Gregor Baković, Drago Milinović, Sonja Savić, Mojca Fatur, Domen Remskar
Zdjęcia: Simon Tansek
Produkcja: Chorwacja/Słowenia 2005
Dystrybucja w Polsce: Vivarto/Tofifest
Czas: 103 min.
W kinach od 31 sierpnia 2007
Opis
Pero ma 30 lat, jest kawalerem, mieszka w rodzinnym domu z ojcem, dwiema siostrami i siostrzeńcem. Spośród mieszkańców miasteczka wyróżnia go zawód - jest mówcą pogrzebowym. Pożegnania, które bohater wygłasza nad grobami, słyną z literackiego kunsztu oraz filozoficznej głębi. I choć Pero świetnie radzi sobie z podsumowywaniem życia innych, to nie do końca radzi sobie z własnym życiem. Jego ojciec od śmierci matki pogrążony jest w depresji, starsza siostra nieustannie (i spektakularnie) kłóci się i godzi mężem, a młodsza, głuchoniema Ida, jest zakochana w najlepszym przyjacielu swego brata, mechaniku Sukim. Sam Pero wzdycha do pięknej studentki Renaty, która jednak nie odwzajemnia jego romantycznego uczucia.
Recenzja
Komediodramat Jana Cvitkovicia przenosi nas do małego słoweńskiego miasteczka. Tutaj poznajemy zawodowego mówcę pogrzebowego Pero, jego pogrążonego w myślach samobójczych ojca, jego siostry - Vilmę uwikłaną w sadomasochistyczny związek oraz głuchoniemą Idę żyjącą jakby w innej rzeczywistości, wiecznie grzebiącego w starej zastawie mechanika Sukiego czy piękną studentkę Renatę. Każda z tych postaci ma swoją jasną i ciemną stronę, rys komediowy i tragiczny. Odgrobadogroba również zmierza od komedii do tragedii. Od obyczajowych obserwacji prowadzonych z przymrużeniem oka do przejmującego finału, w którym dotykamy spraw bolesnych i ostatecznych.
Ten dualizm jest wyczuwalny od początku, kiedy np. obserwujemy precyzyjnie przygotowywane samobójstwa starego Dedo. Jego niepowodzenia są śmieszne i smutne zarazem. Podobnie jak w lęku dzieci o życie ojca jest jakiś element rutyny, przykrywanie strachu ironicznym dystansem. Życie i śmierć są ze sobą nierozerwalnie związane. I tak jak nie uda nam się uciec przed śmiercią, nie uda się również uciec przed życiem. Cvitković z jednej strony pokazuje nam taki słoneczny, sympatyczny kawałek świata, gdzie ludzie są trochę dziwakami i jest to stan normalny (świetnie widać to w scenie wizyt Dedo u psychiatry, podczas których milczenie pacjenta skontrastowane jest z prowadzącym donikąd "fachowym" słowotokiem lekarza). Z drugiej strony reżyser nie chroni swoich bohaterów przed złem. Inność, mimo że chwilami pokazana pięknie, wzruszająco lub zabawnie, jest też brzemieniem, źródłem cierpień. W pewnym momencie ciężar opowieści z Pero przenosi się na "inną" Idę. Dziewczyna, którą od świata dzieli bariera nie do pokonania, staje się tragiczną bohaterką Odgrobadogroba. Zarazem ta postać wnosi do filmu jakąś poezję. Reżyser zresztą znakomicie pokazuje odrębność Idy poprzez minimalizowanie dźwięku w cenach z jej udziałem. Niema Ida przynależy do innego świata, jest bliżej natury - nieba, ziemi. Wielu słowom na temat śmierci wypowiadanym przez Pero przeciwstawione zostaje milczące (ciche) działanie jego siostry. I finał, o którym trudno zapomnieć.
Marta Miś

 beznadziejnie słaby, nie wiadomo dlaczego główny bohater wykonuje tak dziwny zawód, nie wiadomo, dlaczego nie ma normalnych relacji z dziewczyną, wię kszość postaci w filmie jest płaska, nie rozwija się z biegiem filmu i nie kończy. Żeby odczuć np. brutalność gwałtu, widz winien mieć jakaś więź z ofiarą , czy jej chłopakiem. Spodziewałem się czegoś pomiędzy barokowością Kusturicy a żelazną logiką autora Ziemi niczyjej czy urokiem Transylwanii.
Niczego nie znalazłem
rozczarowany

|
| |
|
|