|
|
 Recenzje |
| |
|
NA FALI
Reżyseria: Ash Brannon, Chris Buck
Produkcja: USA 2007
Dystrybucja w Polsce: UIP
Czas: 85 min
W kinach od 10 sierpnia 2007
Opis
Animowana komedia rozgrywająca się w świecie surferów i pingwinów. Głównym bohaterem filmu jest nastoletni, świetnie zapowiadający się pingwin Cody Maverick, który po raz pierwszy wchodzi do głównej ligi zawodów surferskich. Podąża za nim ekipa filmowa, która chce udokumentować doświadczenia młodego sportowca. Cody opuszcza zatem swój rodzinny dom w Dreszczydołach na Antarktydzie i wyrusza na Hawaje, aby wziąć udział w Wielkich Zawodach ku czci pamięci legendarnego surfera Big Z. Po drodze pingwinek spotyka zwariowanego kurczaka Joe, słynnego promotora surfowania Reggiego Belafonte i oddaną swojej pracy ratowniczkę Lani.
Recenzja
Na fali to jeden z tych rodzinnych filmów, które zapewne przyniosą więcej radości rodzicom niż ich pociechom. Chociaż i dzieci coś niecoś z tego plażowego melanżu mogą wyciągnąć. Z jednej strony jest to wesolutka i prosta historyjka słabowitego, lecz ambitnego pingwinka z morałem, nakazującym nad muskuły cenić serce. Z drugiej przewrotna parodia telewizyjnych dokumentów o sportowcach, surferskiej subkultury i dziesiątek plażowych filmów, w których chłopcy w hawajskich gatkach szusowali po falach w rytmie reggae. Ta, ciekawsza zresztą, warstwa filmu może być dla dzieci nieczytelna, podobnie jak żarciki z neohipisowskiej nowomowy ("Najlepsze deski robimy z pni drzewa Koa, tylko musisz pamiętać: ta deska już w pniu jest. Ty musisz ją tylko wydobyć"). W wersji oryginalnej głosu legendzie surfingu, Big Z, użyczył Jeff Bridges. Samo w sobie nie jest to jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem, ale kiedy przypomnimy sobie, że Bridges to przecież nikt inny jak Koleś z Big Lebowskiego, postać Big Z i cały animowany filmik nabiera dodatkowego wymiaru.
Od jakiegoś czasu pingwiny przeżywają swoje 15 minut sławy. Najpierw był przyrodniczy, francuski Marsz Pingwinów, potem weselszy, australijski Happy Feet. Tupot małych stóp, teraz przyszedł czas, by Amerykanie pokazali, na co ich stać i narysowali Na fali. Jeżeli jednak miałabym polecać jakikolwiek film o pingwinach, to Na fali zdecydowanie jest tym, który należałoby obejrzeć. Pingwiny z powolnych nielotów na hawajskiej plaży przemieniły się w wytatuowanych, obwieszonych muszelkami kolesi i wyszło im to zdecydowanie na zdrowie. Na fali to jeden z najlepszych filmów, jakie ostatnio oglądałam. Inteligentny, zabawny i co najważniejsze odświeżający, bo przełamujący wypromowaną przez twórców Shreka tendencję do postmodernistycznej zabawy bajkowymi postaciami. To, co było kilka lat temu zabawne, odgrzewane po raz dziesiąty jest już porażająco nudne. Na szczęście w Dreszczydołach nie ma nowoczesnej Królowej Śniegu ani Świętego Mikołaja z elektrycznym zaprzęgiem. Naprawdę zabawne jest natomiast użycie gatunku telewizyjnego dokumentu do animowanej bajki - efekt wyszedł przedni i z ręką na sercu piszę, że Na fali jest "nowa falą" animacji.
Ewa Szabłowska

 wydaje mi się, że "na fali" jest remakiem filmu, nie pamiętam tylko tytułu, a widziałem film tylko raz.
wojtek
Filmik jest świetny :-)
Kasia
jedi mind tricks state of louisiana legal aid arizona vacation rentals beledi belly dance traverse city myrtle beach oceanfront hotels national geographic map hardships of settlers woman on woman chanel cosmetics online store the meow girl
Sandra-ad
 |
| |
|
|