|
CZARNA DALIA
Reżyseria: Brian De Palma
Scenariusz: Josh Friedman na podstawie powieści Jamesa Ellroya
Występują: Josh Hartnett, Scarlett Johansson, Aaron Eckhart, Hilary Swank, Mia Kirshner
Zdjęcia: Vilmos Zsigmond
Produkcja: USA 2006
Dystrybucja w Polsce: Kino Świat
W kinach od 17 sierpnia 2007
Opis
Historia z życia wzięta. W 1947 roku Miastem Aniołów wstrząsnęło morderstwo starletki Betty Ann Short. Dziewczyna została pobita, zgwałcona, przecięta na pół, wypatroszona. Morderca spuścił z niej krew i przeciął usta od ucha do ucha, fundując ofierze makabryczny uśmiech klauna. Sprawcy do dziś nie ustalono; media ochrzciły zamordowaną aktorkę Czarną Dalią.
W nakręconym na podstawie powieści Jamesa Ellroya filmie sprawa Czarnej Dalii staje się obsesją dwóch policjantów z Los Angeles. Leland Blanchard (Aaron Eckhart) oraz Dwight Bleichert (Josh Hartnett) to gwiazdy wydziału zabójstw: obydwaj są byłymi bokserami i serdecznymi przyjaciółmi - obydwaj kochają się też w tej samej dziewczynie. Śledztwo w sprawie Dalii poróżni jednak kumpli, a prostoduszny Dwight "Bucky" Bleichert trafi tropem zamordowanej starletki do ciemnej strony Hollywood, której istnienia nawet nie podejrzewał.
Recenzja
Nowy film Briana De Palmy: trochę nie wiadomo, o co w nim chodzi. A kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to może chodzić o kino noir, perwersyjny popis stylu i reżyserskiego kunsztu. Innymi słowy: nowy De Palma jest cokolwiek mętny, ale uwodzicielski. Czarna Dalia to niezdrowy, toksyczny, a jednak piękny kwiatek.
W Stanach film nie bardzo się podobał. Głównym oskarżonym jest scenarzysta Josh Friedman, który nie najlepiej zaadaptował bestseller boga literatury neo-noir, Jamesa Ellroya, tego od Tajemnic Los Angeles. Trudno się kłócić; film pęka w szwach od wątków, które niechętnie się splatają, fabuła jest oczywiście mroczna, ale miejscami również niejasna. Brian De Palma zdaje się jednak w ogóle tym nie przejmować i robi swoje; wypieszczony, przecudnej urody pastisz czarnego kina z gwiazdorską obsadą. Co do mnie, jestem po stronie De Palmy. Dla kinomana, który lubi czarne klimaty, obcowanie z przebogatą, mięsistą materią tego filmu to czysta zmysłowa rozkosz.
Zawsze lubiłem Briana De Palmę, reżysera niby mainstreamowego, ale z lekkim perwersyjnym skrzywieniem i ciągotkami do barokowych, wybujałych, przesadnych estetyk. Dalia to cały De Palma: Scarlett Johansson ucharakteryzowana na Lanę Turner, ekspresjonistyczne cienie, kuci na cztery nogi detektywi, opary papierosów, wystylizowana przemoc, dotknięcie zła, wypowiadane posępnym głosem komentarze z offu a la detektyw Marlowe, gotycka, manieryczna kreacja Hilary Swank. To camp, ale najwyższej próby i do tego fenomenalnie sfotografowany przez dobiegającego osiemdziesiątki Vilmosa Zsigmonda. De Palma też zresztą nie jest młodzieniaszkiem, ale od takich starych dżentelmenów młode hollywoodzkie wilki mogą tylko uczyć się elegancji i wyczucia konwencji.
Manierycznej Czarnej Dalii można wiele zarzucić, ale osobiście wolę ten mroczny, niezdrowy i miejscami niezborny film od osławionych, ale o wiele bardziej prostolinijnych Tajemnic Los Angeles. Film jest przeznaczony dla widzów dorosłych, czyli doświadczonych, gotowych docenić bogate kinomańskie smaki, grę z klasyką, odwołania do tradycji noir, ale także do niemieckiego ekspresjonizmu czy Orsona Wellesa.
Zabójstwo Czarnej Dalii to jedna z czarnych legend Hollywood. De Palma, weteran Fabryki Snów czuje hollywoodzki mit jak mało kto i pisze apokryf legendy. Powiedzcie, że to sztuka dla sztuki, popis filmowej kaligrafii - ale charakter pisma, którym nakreślona jest ta historia to klasa sama dla siebie.
Stach Szabłowski

 Well placed contents. I love it! http://temporaryaudio.org/admin/bacanal/
bacanal
Obrazek na stronie znakomicie uzupełnia to, o co w tym filmie chodzi. Pewnie ofiara została zmuszona do obejrzenia "Ostrz chwały" ;-)
Kinoman
 |