|
NEXT
Reżyseria: Lee Tamahori
Scenariusz: Gary Goldman, Jonathan Hensleigh, Paul Bernbaum
Występują: Nicolas Cage, Julianne Moore, Jessica Biel, Thomas Kretschmann
Zdjęcia: David Tattersall
Produkcja: USA 2007
Dystrybucja w Polsce: SPI
W kinach od 10 sierpnia 2007
Opis
Cris Johnson (Nicholas Cage) ma dar. Widzi przyszłość - ale tylko własną i tylko na dwie minuty wprzód. Sposób w jaki Cris wykorzystuje swoją moc jasnowidzenia jest pożałowania godny. Bohater zarabia jako magik pod pseudonimem Frank Cadillac, czasem obstawi w kasynie (jest oczywiście skazany na wygraną), czasem wejdzie w konflikt z prawem. Nadchodzi jednak godzina, w której Cris dostanie szansę użycia swego daru w bardziej chwalebny sposób. Międzynarodowi terroryści przetransportowali do Kalifornii bombę atomową. Prowadząca antyterrorystyczną operację agentka FBI Callie Ferris (Julianne Moore) wie, że zbrodniarze chcą uderzyć w Los Angeles - ale nie wie, gdzie i kiedy. Służby specjalne są bezradne; jedyną nadzieją wydaje się Cris Johnson i jego dar jasnowidzenia. Tyle tylko, że Cris ma inne plany niż ratowanie świata. W swoich wizjach przyszłości widzi młodą nieznajomą dziewczynę i za wszelką cenę chce ją odnaleźć. Z kolei agentka Ferris zamierza za wszelką cenę nakłonić jasnowidza do współpracy i ma na to swoje sposoby - ale niełatwo jest złapać kogoś, kto wie, co zdarzy się za dwie minuty.
Recenzja
Parapsychologiczny film akcji w sam raz na lato. W bardziej wymagającym, nie ogórkowym sezonie można by się Next trochę poczepiać, ale jako wakacyjne 90 minut rozrywki film daje radę. Jest szybki, krótki, zrobiony lekką ręką, ma gwiazdy, no i pomysł - jeden, ale za to dobry.
Next ma wady i zalety. Najpierw te drugie. Największą zaletą jest Nicolas Cage, który sprawia, że film jest po prostu fajny i sympatyczny jak sam Cage. Poza tym nieźle działa pomysł z darem jasnowidzenia, którym dysponuje bohater. Uwaga na sekwencję ucieczki z górskiego motelu! Facet, który widzi przyszłość na dwie minuty wprzód, ucieka w zupełnie innym stylu, niż seryjni bohaterowie kina akcji. Ale są również tak sympatyczne momenty, jak scena zapoznawania przez bohatera wybranki jego serca w dinerze. Nasz jasnowidz szukuje się do klasycznego barowego podrywu. W swoich wizjach analizuje kolejne scenariusze działań; zanim wybierze właściwy, dostanie kosza na 10 możliwych sposobów - na szczęście tylko w hipotetycznej przyszłości.
Do poważnych argumentów przemawiających za Next należy także reżyser Lee Tamahori, dżentelmen, który zrealizował świetnego Bonda Śmierć nadejdzie jutro. Next też jest niekiepsko zrobiony - ma tempo, kilka solidnych dynamicznych scen akcji, lekkość, humor, a w obsadzie, obok Cage'a, niezawodną Julianne Moore, śliczną Jessikę Biel oraz sędziwego Petera Falka na deser dla smakoszy.
A wady? Największą są beznadziejne czarne charaktery; wycięci z kartonu "demoniczni" terroryści, przekalkowani (i to niedbale) ze szwarccharakterów z serialu 24 godziny. Tylko patrzeć kiedy wśród agentów FBI pojawi się Jack Bauer. Na dodatek terroryści mówią po francusku; to nie pierwsze złe żabojady w hollywoodzkich filmach z ostatnich lat, ale hollywoodzka frankofobia zaczyna wyglądać groteskowo. Zresztą nie rozróżniam francuskich akcentów: może mamy do czynienia z najazdem z frankofońskiej części Kanady, zbrodniczą szajką ze złowieszczego Montrealu, która chce atomem znieść z powierzchni ziemi L.A.? W ogóle cały wątek terrorystyczno-atomowy jest słaby i niechlujnie napisany.
Irytujące jest także niezmieszczenie się przez scenarzystów w regułach gry, które sami na początku ustalili. Cris widzi dwie minuty przyszłości, ale czasami widzi dużo więcej. Kiedy akcja zwalnia, jasnowidz potrzebuje długich chwil skupienia, aby coś zobaczyć, ale kiedy akcja pędzi, przepowiada przyszłość migusiem, tak że jest w stanie uchylać się od kul, niczym Neo z Matriksa. Można oczywiście zmieniać reguły podczas gry, ale przyznajmy, że nie jest to eleganckie - i źle wpływa na temperaturę rozgrywki.
Na szczęście wady nie przeważają nad zaletami. Kiedy pojawiają się napisy końcowe, widz również otrzymuje na chwilę dar widzenia przyszłości. W przyszłości widać, że za dwie minuty będziemy mogli zapomnieć o tym niezobowiązującym filmie. Ale zanim zapomnimy, jest całkiem przyjemnie.
Stach Szabłowski

 |