|
HARRY POTTER I ZAKON FENIKSA
Reżyseria: David Yates
Scenariusz: Michael Goldenberg na podstawie powieści J.K.Rowling
Występują: Daniel Rafcliffe, Emma Watson, Brendan Gleeson, Gary Oldman, Michael Gambon, Evanna Lynch, Ralph Fiennes
Zdjęcia: Sławomir Idziak
Produkcja: USA 2007
Dystrybucja w Polsce: Warner Bros.
W kinach: od 27 lipca 2007
Opis
Lord Voldemort powraca, widzą to wszyscy, którzy chcą widzieć - a już zwłaszcza Harry Potter dręczony koszmarnymi snami i proroczymi wizjami. Oczywistej prawdy o nadchodzącej konfrontacji z siłami zła nie chce przyjąć do wiadomości tylko ministerstwo magii. Wystraszony minister usiłuje zdusić wszelkie pogłoski na temat Voldemorta, a do Hogwartu wysyła inkwizytorkę w osobie nieszkodliwej - pozornie - wiedźmy nazwiskiem Dolores Umbridge. Jej zadaniem jest zaprowadzenie w szkole "porządku". Jejmość nie przebiera w środkach: odbiera po kolei kompetencje Albusowi Dumbledore'owi, terroryzuje uczniów, rządzi żelazną ręką - ze szczególną perfidią prześladuje Pottera. Młody czarodziej dowiaduje się tymczasem o istnieniu Zakonu Feniksa - tajnego sprzysiężenia czarodziejów i wiedź szykujących się do walki z Voldemortem. Sam Harry również nie czeka z założonymi rękami: w konspiracji przed nowymi władzami uczelni szkoli swych kolegów w posługiwaniu się bojowymi zaklęciami. Wsparcie przyjaciół bardzo się Potterowi przyda; wydaje się bowiem, że łączy go z Voldemortem zagadkowa więź: mistrz zła szuka sposobu na opanowanie duszy młodego czarodzieja.
Recenzja
Piąty raz idę na Pottera - i pozostaję niepoprawnym mugolem. Tyle tylko, że nie jest to film dla mugoli. Mugol, który nie czytał - a przynajmniej nie oglądał - poprzednich Potterów, niewiele z tego widowiska zrozumie. Nikt nie zaprząta sobie głowy tłumaczeniem, kto jest kim, o co chodzi, i dlaczego gromady nastolatków pomykają na miotłach.
Aż strach pomyśleć, jak mrocznym i posępnym filmem będzie Potter nr. 6. Atmosfera w Hogwarcie konsekwentnie się zagęszcza. Przy okazji Więźnia Azkabanu pisałem, że seria o Potterze stała się mroczna. Po Czarze Ognia czułem się w obowiązku donieść, że zrobiła się jeszcze mroczniejsza. Zakon Feniksa jest najmroczniejszy - jak dotąd, bo trudno wykluczyć, że Potter 6 przyćmi ciemnościami dotychczasowe części. To "czernienie" jest nieuchronne. Dyktuje je ton książek J.K.Rowling. Poza tym Potter to seria dojrzewająca: robi się coraz mniej grzecznie-bajeczkowa razem z bohaterem, który zaczynał jako dziecko, a teraz jest prawie dorosły - a także z fanami; w końcu pierwsza książka o Harrym ukazała się 10 lat temu.
Mamy więc film gotycki; pełen lęków, strachów, złowróżbnych znaków i widzeń oraz niezliczonych zagrożeń: od knowań Voldemorta, przez ciemne instynkty drzemiące w duszy Harry'ego, po represje natury administracyjno-biurokratycznej.
Mocną stroną Zakonu Feniksa jest horrorowaty klimat i precyzyjna, dynamiczna fabuła; dzieje się dużo, ale bez zbędnych dygresji, dramaturgia jest zwarta, napięcie - solidnie naciągnięte. Na tle pierwszych Potterów nowa część jest niemal surowa - w końcu w tytule mowa jest o zakonie.
Co można więc można zarzucić tej sprawnie opowiedzianej awanturze spod znaku miotły i różdżki?
Moje reklamacje wobec Pottera są w gruncie rzeczy niezmienne. Po pierwsze, nie lubię sposobu w jaki w całej tej serii funkcjonuje magia. W Zakonie Feniksa z różdżek strzela się jak z pistoletów; na miotłach lata się jak na skuterach. Te czary nie są czarodziejskie, za bardzo przypominają technikę. Nic dziwnego, że w kryptotechnokratycznym świecie Pottera pojedynek między supermagami Dumbledore'em i Voldemortem sprowadza się głównie do walenia w siebie jakimiś czarodziejskimi laserami - tyle że wojownicy nie potrzebują laserowych spluw.
Po drugie - Harry. To już piąty film, w którym słyszymy, jak wyjątkowy i niezwykły jest Harry Potter. Słyszymy, ale ja wciąż nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć to ekranie. Ta postać tradycyjnie nie została wyposażona w charyzmę. Próba psychologicznego komplikowania Pottera, wyposażania go w moralne dylematy, została podjęta, ale nie została uwieńczona sukcesem. Harry to wciąż chłopiec bez właściwości.
Zakon Feniksa pozostaje niedomknięty - zamiast puenty jest tylko przerwa w walce dobra ze złem - zmagania mają być na nowo podjęte za półtora roku. Dobro ze złem ściera się także w ramach samej serii; to bitwa między dobrym a słabym kinem. W Zakonie Feniksa górę bierze dobro: film nie jest zły, to jeden z najbardziej udanych Potterów. Prawdziwym triumfem serii byłby jednak odcinek przygód Harry'ego, który podbije serce zatwardziałych mugoli. Nie tym razem.
Stach Szabłowski

 ten film jest super:-)
kochana
oglądałam POTTERA z obawa o dalsze jego losy, coraz ciemniejsza historia ,wciągająca jak gąbka, nie pozwala oderwać oczu. Film zdecydowanie nie dla małolatów.
hubertlol Film całkiem dobry, ale nigdy, NIGDY nie wybaczę reżyserowi, że wyciął najgorsze wspomnienie Snape'a.
Colette Moim zdaniem odwrotnie - był to jeden z najgorzej zekranizowanych "potterów". Oczywiste jest, że nie da się prawie 900 stronnicowej książki upakować do rozmiaru 2 godzinnego filmu, jednak widać, że twórcy filmu nie zapoznali się do końca z fabułą książki i pododawali kilka pomysłów od siebie, co dla mnie ( a czytałem "Zakon Feniksa" 4 razy ) wygląda tragicznie. Przykłady? W jednej z pierwszych scen Harry siedzi na huśtawce w pełnym słońcu, podczas gdy w książce był późny wieczór i było raczej ciemno. Chwilę później banda Dudley'a zaczepia Harry'ego i drwi sobie z niego, ten wyciąga różdżkę przy wszystkich i dopiero wtedy robi się ciemno, a w książce Dudley i reszta nie zauważyli Harry'ego i dopiero później Harry zaczepił Dudleya w uliczce... Takich wpadek jest więcej ( choćby wogóle niezgodny z książką popjedynek Dumbledore'a i Voldemorta ). Wg mnie najlepszą częścią jest trójka, piątka jest zdecydowanie na szarym końcu...
DV16 dodajcie gre o harrym potterze
to pogadamy
fan h.p. więcej...
 |