|
GRINDHOUSE VOL.1: DEATH PROOF
Reżyseria: Quentin Tarantino
Scenariusz: Quentin Tarantino
Występują: Kurt Russell, Rosario Dawson, Sydney Tamiia Poitier, Jordan Ladd, Vanessa Ferlito, Zoe Bell
Zdjęcia: Quentin Tarantino
Produkcja: USA 2007
Dystrybucja w Polsce: Kino Świat
W kinach: od 20 lipca 2007
Opis
Śliczna didżejka Jungle Julia wybiera się ze swymi powabnymi kumpelkami na weekendową popijawę za miasto. Dziewczyny trafiają do znajomej teksańskiej knajpy. Śladem przyjaciółek podąża osobnik, który przedstawia się jako Stuntman Mike (Kurt Russell). Były kaskader porusza się starą, posępną sportową bryką; na jej masce wymalowana jest trupia czaszka. Mike twierdzi, że jego wzmocniony kaskaderski samochód jest "śmiercioodporny". Być może mówi prawdę, ale odporność na śmierć dotyczy tylko tego, kto siedzi w tym wozie na fotelu kierowcy.
Recenzja
Quentin Tarantino jest alchemikiem, który zmienia ołów w złoto. Ołowiem są "złe" filmy klasy B. Złotem jest kino Tarantino: pierwszorzędna wariacja na temat rzeczy drugorzędnych. Jak bardzo zaawansowanym alchemikiem jest Tarantino, można się przekonać na Grindhouse: Death Proof. To kino klasy B podrasowane do klasy A+; film jest po prostu boski.
Dlaczego Tarantino jest tak nowoczesny? Bo jest tak staroświecki. To paradoks dotyczący Tarantino - jeden z wielu. Grindhouse to kolejny projekt, w którym reżyser eksploruje tradycję kina rozrywkowego sprzed nadejścia wideo. Chodzi więc o lata 70.; złotą epokę exploitation cinema. Niektórzy zaryzykowaliby tezę, że kino nigdy nie było tak rozrywkowe jak wtedy.
Tarantino robi się coraz bardziej wyrafinowany. W Grindhouse jego gra z tradycją idzie tak daleko, że poza Stanami przestaje być do końca czytelna. W oryginalnym zamyśle Grindhouse to wspólne przedsięwzięcie Tarantino i jego druha Roberta Rodrigueza. Przyjaciele, których łączą te same kinematograficzne fascynacje, postanowili przywołać grindhouse'y: tanie, podłe sale projekcyjne, w których w latach 70. wyświetlano filmy klasy B: kryptopornografię, krwawe jatki, sadystyczne horrory, opowieści o zombie, potworach, seksie, przemocy i pościgach samochodowych. Wiele grindhouse'ów grało program non stop, a na jednym seansie pokazywano na ogół dwa filmy. Właśnie taki podwójny seans zamarzył się panom Tarantino i Rodriguezowi. Wyszedł z tego Grindhouse.
W Stanach projekt zrobił niespodziewaną finansową klapę. Wygląda na to, że gra, którą Tarantino i Rodriguez prowadzą z popkulturą stała się tak wysublimowana, że przestała mieścić się w popkulturze. Przestraszeni dystrybutorzy postanowili pokazywać Grindhouse bardziej konwencjonalnie, jako dwa zupełnie osobne, pełnometrażowe seanse. Właśnie w takiej wersji oglądamy to przedsięwzięcie w Polsce; na początek mamy część zrealizowaną przez Tarantino; Rodriguez będzie potem. Umyka nam w ten sposób sporo z oryginalnego, ciekawego zamysłu amerykańskich reżyserów-smakoszy. Ale powodu do narzekań nie ma, bo kto będzie narzekał po wyjściu z Grindhouse vol 1., ten będzie grzeszył.
Spośród wielu niezliczonych B-gatunków, Tarantino wybrał sobie fuzję filmu samochodowego i horroru-slashera. Chodzi więc o hybrydalny gatunek, którego klasykiem mógłby być spielbergowski Pojedynek na szosie, a współczesnym pastiszem choćby Jeepers-Creepers. Akcja rozgrywa się we współczesnych realiach, ale tekstura filmu wygląda, jakby był to odnaleziony po latach negatyw z epoki disco. Z tej samej ery pochodzą także auta grające główne role w tej opowieści.
Tarantino to wielki kinoman, który robi filmy dla siebie, a więc i dla innych kinomanów. Death Proof to koronka utkana z kinematograficznej materii. Aluzje są tak piętrowe, że przed naszymi oczyma wyrasta imponujący wieżowiec cytatów i nawiązań. Z jednej strony Tarantino odsyła nas do wielkiej tradycji kina samochodowego: Pojedynku na szosie, Konwoju, Znikającego punktu. Z drugiej strony szaleją tu duchy slasherów z lat 70. Piątek trzynastego, Halloween, Teksańska masakra piłą mechaniczną - wszystkie te cudowne filmy, w których czający się na prowincji maniacy szlachtują dziewice cudownej urody. Ale to nie wszystko; Death Proof to nie tylko film o kinie drugiego gatunku, lecz również rzecz o drugim planie. Czarnym charakterem opowieści jest Stuntman Mike - kaskader Mike. Z zaplecza Fabryki Snów pochodzą również bohaterki drugiego segmentu Death Proof: kaskaderki, dublerki, statystki. Grają je profesjonalistki: dziewczyny, które pracowały miedzy innymi przy Kill Billu, jako dublerki Daryl Hannah i Umy Thurman. Aluzji do produkcji i fabuły Kill Billa jest zresztą z Grindhouse bez liku. W świecie Tarantino wszystko jest kinem.
Tarantino składa ukłon w stronę ludzi drugiego planu, ponieważ to właśnie oni są solą jego ukochanego kina drugiego gatunku. Kaskaderzy, dublerzy, drugorzędni aktorzy - oto bezimienni herosi, którzy wprawiali zawsze w ruch kino klasy B. W tym filmowym ołowiu Tarantino słusznie uparuje materiału na czyste złoto. Kruszec, który uzyskał w swej Grindhouse'owej retorcie jest najczystszej próby: zakochanemu w kinie kinomanowi oczy aż śmieją się do jego przebogatego blasku.
Stach Szabłowski

 Widzu...ani mru mru...
gg-mru
A pewnie że nie bede ogladal.Najciekawszym momentem nastepnej obrazow Tarantino sa reklamy przed filmem i napisy na popcornie.
Widz pozdrawiam i całuję Widza...tylko nie oglądaj drugiej części ;-)
ps. bez odbioru
gg-mru Film jest przereklamowany, po 20 minutach chcialem wyjsc z kina, bo przysypialem. Fabula nie trzyma sie kupy. Nie posiada zadnej głębi.Chcialem zarzadac zwrotu za bilet, ale to nie wina obslugi, ze poszedlem na ten film. Dead proof to film dla sadystów i walikoni. Bohaterzy sa nieprzekonywujacy i kiczowaci. Mialem wrazenie ze ogladam film amatora ktory maksymalnie zaoszczedzil koszty produkcjii lub nie wyrobil sie ze skonczeniem filmu na czas. Aktorów do filmu poznal w miejscowej knajpie za rogiem. Od kompletnej szmiry ratuje film tylko ostatnie 20 min poscigu.Reszta to kompletne odmóżdżajace dno.
Pozdrawiam
Widz
custom front license plate bracket area code 956 days inn information on insurance claims live baby live lady lake chamber of commerce myrtle beach sc hancock bank midway first african american settlement in san joaquin valley pennsecola fl motels
Sandra-um więcej...
 |