 nasza ocena:
     wasza ocena:
   
 |
numer (84) 10/10
aktualizacja 12-03-2010

napisz do nas...

|

|
 |
|
 Recenzje |
| |
|
GANG DZIKICH WIEPRZY
Reżyseria: Walt Becker
Obsada: John Travolta, William Macy, Tim Allen, Martin Lawrence
Produkcja: USA 2007
Dystrybucja w Polsce: Forum Film
Czas: 99 min.
W kinach od 13 lipca 2007
Opis
Biznesmen Woody Stevens, dentysta Doug Madsen, hydraulik marzący o pisarskiej karierze - Bobby Davis oraz stary kawaler i komputerowy maniak Dudley Frank w weekendy wypuszczają się na wycieczki na swoich wiernych harleyach. Postanawiają odbyć jednak dłuższą podróż w nieznane, co ma niespodziewane konsekwencje. Na swej drodze spotykają autentyczny motocyklowy gang - Del Fuegos, szeryfa o osobliwych upodobaniach erotycznych i prawdziwą fiestę w nieprawdziwym Madrycie.
Recenzja
Nostalgiczny, choć okraszony humorem kawałek o drugiej młodości "easy riderów". Dawni buntownicy i hipisi, dziś podtatusiali i usadzeni w rodzinnych pieleszach postanawiają ponownie wyruszyć w trasę kierując się nie GPS-em, nie kompasem, lecz maksymą "ride hard or stay home". Odpalają motory, wrzucają na grzbiety skóry i hajda przed siebie, zostawiając nas z pytaniem, czy można być bikersem starego typu w XXI wieku, gdy na co dzień jest się księgowym? I co ważniejsze, czy można nakręcić oldskulowy film drogi w czasach, gdy komórka co chwila wibruje w kieszeni, a zgubić się łatwiej w hipermarkecie niż w terenie?
Gang Dzikich Wieprzy daje twierdzącą odpowiedź na oba pytania, choć pamiętać trzeba cały czas, że historia powtarza się jako farsa. Tym bardziej, że humor Dzikich Wieprzy faktycznie jest niezbyt wysokich lotów, można by powiedzieć, że rodem z gumna. Gang Dzikich Wieprzy próbuje być bardziej bowiem parodią filmu drogi z lat 70., niż przeniesioną we współczesność wersją. Trzeba przyznać, że twórcy filmu pozwalają sobie na całkiem grube żarty z uświęconych tradycją wzorów i postaci kina drogi.
Przed niezamierzoną śmiesznością czterech starszych panów na motorach bronią się na szczęście sami panowie - pełni ironii i dystansu do sensowności swojej eskapady. Oglądamy ich autentyczną radość z darowanej na tydzień wolności i w pełni rozumiemy ich zażenowanie, że wolność ta ma swoje ograniczenia, jak choćby w postaci szwankującej pompki do materaca czy problemu foliówki z odchodami w parku narodowym, którego nie wolno ani zanieczyszczać, ani zaśmiecać. No cóż, codzienność wdzierająca się między dumnie brzmiące hasła przyjemnie osadza Gang Dzikich Wieprzy w dolnych rejestrach patosu, często nieodłącznego towarzysza kina drogi. Fajnie pokazuje też przemianę mentalności byłych hipisów: od outsiderów walczących ze skostniałym obyczajowo systemem w latach 70. do politycznie poprawnych, ekologicznie uświadomionych, segregujących odpady użytkowników iPodów. A co stało się z tymi bikersami, którzy zastygli w dawnych formach niczym muchy w bursztynie - nie będę zdradzać, obejrzyjcie sami. Powiem tylko, że jest to los jeszcze mniej wesoły niż żywot tłamszonego nieco przez żonę dentysty.
Możnaby sens Gangu Dzikich Wieprzy zamknąć w parafrazie bodajże samego Piłsudskiego: kto przed trzydziestką nie był socjalistą, ten nigdy nie był młody, a kto nim został później, jest po prostu głupcem.
Ewa Szablowska

 |
| |
|
|