 nasza ocena:
     wasza ocena:
   
 |
numer (84) 10/10
aktualizacja 12-03-2010

napisz do nas...

|

|
 |
|
 Recenzje |
| |
|
WALLANDER
Reżyseria: Peter Flinth
Scenariusz: Stefan Ahnhem na podstawie noweli Henninga Mankella
Obsada: Krister Henriksson, Johanna Sallstrom, Ola Rapace, Angela Kovacs
Produkcja: Szwecja 2005
Dystrybucja w Polsce: Blink
Czas: 102 min.
W kinach od 29 czerwca 2007
Opis
Ktoś infiltruje posterunek policji w Ystad. Ktoś kieruje działaniami policjantów. Ktoś skutecznie dezintegruje pracę posterunku w czasie paru krytycznych godzin. Ten ktoś jest wszędzie i nigdzie - jak wirus zbyt późno odkryty. W tym samym czasie komisarz Kurt Wallander usiłuje znaleźć powiązania pomiędzy Theresą - córką kolegi z pracy, Martinsona - i powieszoną kobietą, której ciało znalazła jego córka Linda. Czy w mieszkaniu komisarza Wallandera ktoś był? I czemu ktoś zawiadomił, że w strumieniu niedaleko Ystad odnaleziono odciętą głowę?
Recenzja
Gdyby nie pobrzmiewający szwedzki, przysięgłabym, że jestem na amerykańskim filmie. Wallander do złudzenia bowiem przypomina amerykańskie kryminały w stylu Siedem czy Kolekcjonera kości i dziesiątek innych nakręconych po ich sukcesie na to samo kopyto. Wallander - mrukliwy i chłodny w obejściu policjant, jest tworem Henninga Mankella, najsłynniejszego europejskiego pisarza kryminałów od czasów Agathy Christie. Film nie jest jednak oparty na żadnej z kilkunastu bestsellerowych książek Mankella, lecz na nowelce, którą w scenariusz przerobili zawodowcy. Nie czytałam nigdy żadnego z kryminałów Mankella, ale wiem, że ma on swoich zagorzałych fanów, którzy rozsmakowują się w obyczajowym tle kryminalnych intryg. Filmowy Wallander jest skrajnie przeestetyzowany, trudno powiedzieć, czy jest wyzuty ze szwedzkich realiów: współczesne szwedzkie wnętrza, ciuchy, samochody nie różnią się przecież jakoś diametralnie od niemieckich, francuskich czy amerykańskich. Jednak maniera ciasnego kadrowania, nasycenia kolorem i prześwietlania zdjęć sprawia, że Wallander faktycznie staje się nieco abstrakcyjny, i widać, że jego twórcom najbardziej zależy na stworzeniu klimatu rodem z Siedem czy Miasteczko Twin Peaks.
Z drugiej strony trzeba Wallanderowi oddać sprawiedliwość - jest to film, który "się ogląda", bo wciąga niemal od pierwszego kadru. Gdy przestaniemy zawracać sobie głowę rozważaniami o oryginalności, możemy z zapartym tchem śledzić sadystyczną grę, jaką prowadzi seryjny morderca, nie tylko z Wallanderem, lecz z całym posterunkiem policji w sennym, nadbałtyckim Ystad. Na Festiwalu Filmów Policyjnych w Cognac jury złożone z oficerów policji uznało Wallandera za najlepszy film roku, co nie zmienia jednak faktu, że pozostaje on kawałkiem filmowej konfekcji, zrealizowanej z rozmachem i dreszczykiem, bardziej nadającej się jednak na filmowy wieczór w domu niż na wyjście do kina. Jak dla mnie dotyczy to większości filmów policyjnych, więc proszę amatorów gatunku o przekonanie się na własne oczy, a wszyscy pozostali niech poczekają aż Wallander pojawi się w wypożyczalniach. Nie muszą zresztą długo czekać, bo Blink wypuszcza Wallandera na DVD już tydzień po premierze kinowej. Bonusem jest książka pióra Mankella dołączona w pakiecie z filmem.
Ewa Szabłowska

 |
| |
|
|