|
"Określenie, kto jest prawdziwym autorem filmu, nie zawsze jest oczywiste: są filmy reżyserów, filmy scenarzystów, filmy operatorów, filmy gwiazd. W zasadzie jednak można uznać, że autorem filmu jest jego reżyser, wyłącznie on, nawet jeśli sam nie napisał nawet linijki scenariusza, nie kierował aktorami i nie wybrał punktów widzenia kamery; dobry czy zły film zawsze przypomina tego, kto odpowiada za jego realizację [...]" - tak pisał w 1960 roku w artykule "Reżyser: ten, kto nie ma prawa się skarżyć" Francois Truffaut, wówczas znany krytyk filmowy, lecz także reżyser po pełnometrażowym debiucie. Rok wcześniej jego Czterysta batów zostało entuzjastycznie przyjęte na festiwalu w Cannes (nagroda za reżyserię), gdzie swój znakomity obraz Hiroszima, moja miłość prezentował także Alain Resnais.
W tym czasie "nowa tendencja" kina francuskiego była już wyraźna, a zasadniczy wpływ na jej kształt miała grupa krytyków związanych z "Cahiers du Cinema": Francois Truffaut, Jean-Luc Godard, Claude Chabrol, Eric Rohmer, Jacques Rivette, Pierre Kast i Jacques Doniol-Valcroze. Młodzi kinofile z "Zeszytów" przez ostatnie kilka lat otwarcie krytykowali mainstream francuskiej kinematografii (m.in. tak uznane nazwiska jak Rene Clair, Jean Delannoy czy Claude Autant-Lara), lansując jednocześnie "politykę autorską" - obronę całego dorobku twórcy, którego dzieła wyróżniały się indywidualnym "charakterem pisma", a więc który na miano autora zasłużył. Za swoich filmowych mistrzów uznawali Jeana Renoira, Roberta Bressona, Jeana Cocteau, Jacques'a Tati, Maksa Ophulsa i Abla Gence'a. Z aprobatą wyrażali się także o dziełach Rogera Vadima i Louisa Malle'a - swoich rówieśników spoza kręgu "Cahiers", którzy debiutowali po roku 1955.
Samodzielnym debiutem Malle'a był Windą na szafot (1957) - czarny kryminał z Jeanne Moreau w roli głównej - później uznany za prekursora Nowej Fali. Natomiast nieco wcześniej Vadim zaszokował konserwatywną publiczność francuską filmem I Bóg... stworzył kobietę, który wykreował Brigitte Bardot na symbol seksu, ale również - według Truffauta i Godarda - był pierwszym, niezakłamanym obrazem młodego pokolenia. A owe międzypokoleniowe różnice w drugiej połowie lat 50. stawały się coraz bardziej zauważalne. W grudniu roku 1957 tygodnik "L'Exspress" opublikował ankietę adresowaną do młodych mieszkańców Francji, której efektem miał być ich zbiorowy portret. Z przeprowadzonych badań jednoznacznie wynikało, że młodzi negują wartości wyznawane przez ich rodziców, z dystansem podchodzą do polityki, religii, tradycji w ogóle, negatywnie oceniają także toczącą się wojnę w Algierii. Całość opublikowano w 1958 roku w książce zatytułowanej "La Nouvelle vague".
Mianem "nowej fali" zatem określono początkowo obyczajowe zmiany zachodzące w powojennej Francji. Kiedy jednak w latach 1958-1960 pojawiły się debiutanckie filmy krytyków z "Cahiers" - Piękny Serge i Kuzyni Chabrola, Czterysta batów Truffaut i Do utraty tchu Godarda, Paryż należy do nas Rivette'a - nazwano je właśnie w ten sposób. Wkrótce Nowa Fala stała się wyróżniającym nurtem francuskiego kina, a liczba nowofalowych filmowców zwiększała się - do grupy zaliczano reżyserów bezpośrednio z redakcją pisma niezwiązanych, m.in. Alaina Resnais, Agnes Vardę, Jacques'a Demy, Chrisa Markera.
Wszystkich łączyło nowe spojrzenie na film i rzeczywistość. Nowofalowcy przede wszystkim zanegowali oficjalny system produkcyjny, stawiając na produkcję niezależną, która dawał im całkowitą wolność twórczą, a więc i możliwość "bycia autorem". Swoje filmy realizowali na ulicy i w naturalnych wnętrzach. Postawili na improwizację oraz naturalnie rejestrowany dźwięk, co pozytywnie wpływało na dialog - odmienny od sztucznych kwestii wygłaszanych w filmach klasycznych. Równie nowy był sposób rejestracji obrazu - w użyciu były często lekkie, ręczne kamery, rezygnowano także ze sztucznego oświetlenia. Forma filmowa stała się równie ważna co anegdota. Na ekranie zagościły fabuły opowiadające zwykle o ludziach młodych, o codziennym życiu. Świetnym przykładem jest Cleo od 5 do 7 Agnes Vardy - zrealizowana w czasie rzeczywistym historia młodej kobiety, która za dwie godziny ma się dowiedzieć, czy jest chora na raka. Widzowie towarzyszą jej w tym oczekiwaniu. Trzeba też pamiętać, że nowofalowi reżyserzy nie stronili od klasycznych gatunków filmowych, które poddawali swoistej destrukcji (filmy Godarda: Żołnierzyk, Kobieta jest kobietą, Alphaville) oraz adaptacji literatury.
Nowa Fala narodziła się z młodzieńczego buntu - buntu przeciwko starym, powszechnie cenionym mistrzom i skostniałej kinematografii francuskiej. Intensywnie trwała przez kilka lat, a jej zmierzch nastąpił w połowie lat 60. Krytycy szybko zaczęli zauważać, że sami nowofalowcy odchodzą od swoich "zasad", a po premierze Gładkiej skóry wytknięto Truffautowi, że sam przeszedł na pozycje tak krytykowanego przez siebie "kina papy". W naturalny sposób reżyserzy, którzy kiedyś Nową Falę tworzyli - dziś zaś mają 70, a nawet, jak Rohmer, 80 lat - sami stali się mistrzami. Od lat postacie takie jak Chabrol, Godard, Rohmer, Resnais czy Rivette to mainstream francuskiego kina. Co pozostało w nich z nowofalowców?
Przede wszystkim autorski charakter ich twórczości. I tak Francois Truffaut, który zmarł w 1984 roku, przez całe życie robił filmy na poły autobiograficzne, w których ujawniała się jego wielka pasja kinofila. Claude Chabrol oskarżany, że został "wyrobnikiem kina", od lat jednak w swoich filmach konsekwentnie obnaża hipokryzję francuskiej burżuazji (Ceremonia, Kobieca sprawa, Gorzka czekolada). Najbardziej jednorodna (trzy duże cykle tematyczne od lat 60. do końca 90.) jest zdecydowanie twórczość najstarszego nowofalowca, czyli Erica Rohmera, który w wyjątkowy sposób łączy w swoich obrazach swoistą literackość z filmowością. Jean-Luc Godard natomiast po pierwszym okresie nowofalowym oddał się poszukiwaniom formalnym: filmowy esej (Pogarda, Szalony Piotruś), filmy radykalne, zaangażowane politycznie (Chinka, działalność w grupie Dżiga Wiertow), eksperymenty wideo. W latach 90. powrócił natomiast do eseistycznych impresji (Na moje nieszczęście, Pochwała miłości). Najdłużej pozostał buntownikiem.
Marta Miś
|