|
Hal Hartley
ID
Kto: Hal Hartley
Zawód: reżyser, scenarzysta, kompozytor
Data urodzenia: 3 listopada 1959
Miejsce urodzenia: Nowy Jork, USA
Wzrost: 198 cm
Bliscy: żona - aktorka Miho Nikaido
Portret
Hal Hartley to gwiazda kina niezależnego. Niestety ostatnimi czasy, ta gwiazda zamiast świecić coraz jaśniej, niepokojąco mruga. Niektórzy twierdzą nawet, że wydaje się, jakby spadała. W latach 90. Hartley, melancholijny filmowy don Kiszot, zwany "Godardem z Long Island", był dla wielu jednym z najważniejszych reżyserów amerykańskiego offu. Wiek XXI jak na razie nie sprzyja Hartleyowi, który dryfuje od jednej niezbyt udanej produkcji do drugiej, zmierzając w kierunku nierozpoznawalnym nawet dla zagorzałych fanów. Ale nawet jeżeli cokolwiek zagubiony dziś Hartley nigdy by się już nie odnalazł, pozostanie autorem małych wielkich arcydzieł z ubiegłej dekady: Trustu, Simple Men, Amatora - mistrzem, który jak nikt potrafi wyrazić w kinie niezaprzeczalna prawdę: "życie jest niczym więcej, tylko kłopotami i pożądaniem".
Nic się dzieje
Oto klasyczny Hartley z lat 90.: nieruchome, pedantycznie skomponowane kadry, ekscentryczne postacie recytujące sztuczne teatralne kwestie, monotonne podmiejskie pejzaże, emocje ukryte w beznamiętnym stylu narracji. I manifestacyjny brak zainteresowania dla filmowego "dziania się". To kino to modelowy przykład anty-Hollywoodu.
W Truście czy Amatorze, aktorzy Hartleya właściwie nie grają, lecz realizują drobiazgowo opracowaną choreografię. Każdy ruch jest precyzyjnie zaplanowany i zgrany z kątami widzenia kamery. Dialogi nie przypominają normalnych rozmów. Postaci wygłaszają długie monologi, uparcie powtarzają niektóre zdania, bądź wymieniają krótkie, koronkowo skonstruowane teksty. Hartley nie lubi naturalizmu. Nie chce, aby w jego filmach wszystko było "jak życiu". Paradoksalnie, nagromadzenie sztuczności prowadzi tu do osiągnięcia wyższego poziomu realizmu.
Krytycy, którzy w latach 90. wróżyli Hartleyowi karierę porównywalną z osiągnięciami Jima Jarmuscha, zauważali, że porusza w swoich filmach tzw. wielkie tematy: Miłość, Wiara, Zaufanie, Zdrada. "Czy to są Wielkie Tematy?? - dziwił się reżyser - O rany! Wydawało mi się, że to zwyczajne sprawy. Mam z nimi do czynienia codziennie. Każdy ma, tylko niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy."
Żenująca kopulacja i sensacja bez sensacji
Hartley na pierwszy rzut oka może wydać się chłodny i pozbawiony emocji. W rzeczywistości to one są głównym bohaterem jego filmów. Hartley jest mistrzem w opowiadaniu o zaburzeniach, jakie występują między ludźmi na łączach uczuć. Lubi także mówić o miłości, chociaż momentów w jego filmach nie uświadczysz. - "Oczywiście jestem zainteresowany kopulacją. Ale nie jako filmowiec. Sceny kopulacji w kinie mnie żenują. Kiedy kręcę film, bardziej zajmuje mnie, co było przedtem i co będzie potem".
Podobnie specyficzny stosunek ma Hartley dla filmowej przemocy. Jedno z najlepszych dzieł reżysera, Amator, to w końcu film sensacyjny. Bohaterem jest płatny zabójca, tyle że nie dokonuje zabójstw, bo cierpi na amnezję i zapomniał o swojej profesji. U Hartleya zdarzają się bójki, ale są równie umowne jak dialogi - to przemoc bez gwałtowności.
Filmy Hartleya są śmiertelnie poważne. Są także wyjątkowo śmieszne. To pełne ironii komedie ludzkie, w których nikt się nie uśmiecha. Hartley doszedł do perfekcji w szukaniu komizmu w powadze.
Kino nieprzystosowane
Filmy Hartleya są nieprzystosowane do systemu kinematograficznego - a jego bohaterowie bywają nieprzystosowani do normalnego życia. Reżyser chętnie zaludnia swoje kino outsiderami, dziwakami, oryginałami. Oto była zakonnica pisze nieudolne powieści pornograficzne i podaje się za nimfomankę, a jednocześnie za dziewicę. Pytana, jak to możliwie, odpowiada, że jest nimfomanką wybredną. Pracownik stacji benzynowej śpiewa przy dystrybutorze ballady elżbietańskie akompaniując sobie na gitarze elektrycznej. Z klientami komunikuje się wyłącznie za pomocą kieszonkowych rozmówek francuskich. Postaci Hartleya rozmijają się z rzeczywistością. Nie chodzi o jakąś wielką kontestację. Po prostu zbyt wyraźnie widzą absurd życia, aby się w nim odnaleźć. Ponieważ świat nie rokuje w ich oczach większych nadziei, stawiają na kontakt z drugim człowiekiem. I to właściwie cała historia. W swych klasycznych filmach Hartley opowiada o ludziach, którzy mozolnie usiłują się ze sobą porozumieć, odnaleźć w sobie nawzajem odrobinę zaufania, autentyczności i miłości. "Świat jest niepewnym i niebezpiecznym miejscem" deklaruje ustami swych postaci Hartley, nie mający większych złudzeń egzystencjalista, które zachował duży kredyt zaufania dla miłości.
Syn brygadzisty
Hartley nie jest typowym przedstawicielem nowojorskiej bohemy. Nie ma na koncie ekstrawaganckich wybryków ani narkotykowych trzydniówek. Ten prawie dwumetrowy chłop wkroczył w świat filmu niezależnego w robotniczych buciorach i kraciastej koszuli. Jest znany z mrukliwości i niechęci do dziennikarzy. Posępny wygląd Hartleya dopełnia niepiękna facjata, zdeformowana przez pewnego dobermana, "jednego z tych pomylonych brytanów, o których właściciele mówią, że nie gryzą". Reżyser nigdy nie był gwiazdą z hollywoodzkiego firmamentu, ale ma na całym świecie oddanych fanów. Na objawy uwielbienia reaguje rejteradą. Przyparty do muru, nie przebiera w słowach.
Hartley wychował się w katolickiej irlandzkiej dzielnicy na Long Island. Ojciec reżysera słynął swego czasu jako jeden z najlepszych brygadzistów wznoszących drapacze chmur na Manhattanie. Majstrowie pracujący na wysokości uchodzili na elitę nowojorskiej klasy robotniczej. Ale wystarczy przyjrzeć się opresyjnym postaciom ojców-kaprali z filmów Hala, aby wyobrazić sobie co nieco na temat stosunków panujących w rodzinie Hartleyów. Hal miał niełatwe dzieciństwo, ale twierdzi, że nauczył się od ojca-montera sporo o reżyserii: "Obserwując go, zrozumiałem, na czym polega fenomen szefostwa, czyli jak sprawić, by ludzie zrobili coś, czego od nich wymagasz. Bardzo mi się to przydało przy kręceniu filmów".
Kiedy bracia Hartleya podrośli, zostali robotnikami wysokościowymi i dołączyli do ojcowskiej brygady. Hal od dzieciństwa odstawał. Był odludkiem, całe dnie coś rysował albo brzdąkał na gitarze. "Wyglądało na to, że mam jakiś talent. Nie wiadomo było tylko, czy jest to talent do ciesiołki, czy do wymyślania namotanych kłamstw" - wspomina. W końcu wyjechał na studia artystyczne do Bostonu. Chciał być malarzem, ale kiedy na zajęciach z filmu dostał do ręki kamerę, zrozumiał, ze woli obrazki ruchome.
Coś z niczego
Hartley miał przerwy w studiach, bo brakowało mu pieniędzy na czesne. Ostatecznie skończył wydział filmowy na niezbyt renomowanym Uniwersytecie Stanowym w Purchase. Pracował trochę w brygadzie ojca, a potem dorabiał, asystując przy produkcji mainstreamowych filmów. Było to ważne doświadczenie. "Zrozumiałem, że jeżeli chcę robić filmy, muszę trzymać się z daleka od przemysłu filmowego" - wspomina reżyser. I rzeczywiście Hal Hartley trzyma się od przemysłu filmowego z daleka do dziś. Jest totalnym outsiderem amerykańskiego systemu produkcyjnego i, mimo niekwestionowanej renomy, którą zdobył w latach 90., zebranie pieniędzy na jakikolwiek nowy projekt wciąż oznacza dla niego heroiczną walkę - zazwyczaj zakończoną klęską.
Tymczasem na początku kariery znienawidzony przemysł filmowy ukazał młodemu Hartleyowi swoje jasne oblicze. Młody filmowiec in-spe spodobał się Jerome'owi Brownsteinowi, grubej rybie z firmy producenckiej, dla której pracował. Boss dał Hartleyowi wolną rękę - przymykał oczy na to, że Hal w godzinach pracy pisze scenariusze i realizuje krótkometrażówki. Szczególne wrażenie wywarł na Brownsteinie fakt, że Hartley potrafi zrobić film za dowolnie małą sumę - włącznie z kwotą zero.
W 1987 roku Hartley dojrzał do zrobienia filmu pełnometrażowego. Pomysł na budżet miał prosty: wziął tani kredyt na zakup komputera i namówił do tego samego kuzynów. Resztę pieniędzy wyłożył Brownstein - był ciekaw, co zrobi jego podopieczny, kiedy zamiast 500 dolarów będzie miał do dyspozycji 50 tysięcy (czyli na standardy amerykańskie wciąż nic, tyle że trochę większe). Film nazywał się The Unbelievable Truth. Wygrał festiwal w Toronto w 1989 roku, przyniósł Hartleyowi rozgłos i trochę pieniędzy. Następny obraz, Trust, okrzyknięto już kultowym - Hartley dostał się elity niezależnych filmowców, których ogląda niewielu, ale za to z zapałem i miłością wyznawców.
Hartley na rozdrożu
Żaden z filmów Hartleya nie zarobił wielkich pieniędzy, choć wszystkie się zwracają, ponieważ są bardzo tanie. Najbliżej głównego nurtu reżyser znalazł się kręcąc w 1997 roku Henry'ego Foola. Historia młodego, nieco autystycznego śmieciarza, który za sprawą tajemniczego grafomana odkrywa swój talent literacki, dostaje Nobla i staje się intelektualnym idolem młodzieży, była po hartleyowsku ekscentryczna. A jednak Henry Fool, nagrodzony w Cannes Złotą Palmą za autorski scenariusz, podobał się nawet krytykom głównego nurtu i odniósł przyzwoity sukces komercyjny. Ten obraz przypominał z grubsza regularny (na ile to możliwe u Hartleya) film psychologiczny, a Hartley był wówczas najbliżej "normalnego" kina.
Nie zagrzał w nim jednak miejsca. Następny projekt reżysera, milenijna godzinna fabuła Book of Life należała do głębokiego filmowego offu. Hartley zaproponował opowieść o Jezusie Chrystusie (niezawodny Martin Donovan), który w towarzystwie Marii Magdaleny (ikona postpunkowej liryki, wokalistka P.J. Harvey) przylatuje w Sylwestra 1999 na nowojorskie lotnisko J.F.K., by zdecydować, czy ogłosić już koniec świata, czy jeszcze przedłużyć na trochę istnienie naszego padołu łez.
Od czasu Book of Life w kinie Hartleya przestało się układać. Reżyser postanowił coś zmienić w swoim stylu - porzucił starą formułę, ale nie dorobił się jeszcze nowej. Porzucił też Nowy Jork i Long Island, z którymi wydawał się nierozerwalnie zrośnięty,. Dziś mieszka w Berlinie. W 2001 roku nakręcił film na Islandii. No Such Thing, osobliwa interpretacja toposu Pięknej i Bestii, mieściła się w gatunku filmowej fantastyki. Obraz wyprodukowali słynny islandzki reżyser Fridrik Thor Fridriksson oraz F.F. Coppola. No Such Thing zrobił klapę - tym razem film krytykowali nie tylko hollywoodzcy recenzenci, ale również fani. Hartley narzekał, że na pewnym etapie utracił kontrolę nad filmem na rzecz studia MGM, które go zepsuło.
Na następną fabułę reżysera trzeba było czekać aż cztery lata. Fantastyczno-naukowa antyutopia Gril from Monday nie poprawiła jednak nastrojów wielbicieli Hartleya. Autor Amatora wszedł ostro w politykę - jego film okazał się antykapitalistycznym, antyrynkowym i antybushowskim pamfletem, brakowało mu jednak niepowtarzalnego klimatu "klasyków" z lat 90. Wyznawcom "Godarda z Long Island" brakuje także jego dawnej drużyny aktorskiej: posępnego amanta Martina Donovana, który długo pełnił rolę porte parole reżysera, ekstrawaganckiej Rumunki Eliny Loewensohn czy poetyckiej antydivy Adrianne Shelly, mistrzyni łączenia cynizmu z uwodzicielską niewinnością.
Najnowszy film Hartleya Fay Grim jest powrotem do bohaterów znanych z Henry'ego Foola. Sequel po niemal dekadzie? Być może jest to pierwszy krok w powrocie do dawnej formy, po latach nie do końca udanych eksperymentów, kłótni z producentami i szukaniu nowego pomysłu na własne kino. Niektórzy niezależni luminarze dojrzeli i - jak Jim Jarmusch -osiągają dziś wielkość wykraczającą poza getto filmowego offu. Hartleyowi to się jeszcze nie udało. Ma dopiero 47 lat. Być może nam jeszcze pokaże. A być może nie - bo życie to w końcu nic więcej, jak tylko kłopoty i pożądanie, a świat jest przecież "niepewnym niebezpiecznym miejscem".
Stach Szabłowski
Najsłynniejsze cytaty
"Gdyby priorytetem było wzbogacenie się, to wtedy nie robiłbym filmów. Muszą istnieć prostsze sposoby na zdobycie majątku niż robienie filmów, prawda?"
Wybrana filmografia
2006 Fay Grim
2005 Dziewczyna z planety Poniedziałek (The Girl From Monday)
2004 The Sisters of Mercy
2001 Nie ma takiej rzeczy (No Such Thing)
2000 Kimono
2000 The New Math(s)
1998 The Book of Life
1997 Henry Fool
1995 Flirt
1994 Iris
1994 Opera No. 1
1994 NYC 3/94
1994 Amator (Amateur)
1993 Flirt
1992 Simple Men
1991 Theory of Achievement
1991 Ambition (II)
1991 Surviving Desire
1990 Trust
1989 Niezwykła prawda (The Unbelievable Truth)
1988 Dogs
1987 The Cartographer's Girlfriend
1984 Kid
Najlepsze strony
http://drumz.best.vwh.net/Hartley/
Galeria Foto
 |